dlaczego?-najwazniejsze pytanie wszechświata
kssa…:Doho troszku znowu minelo…doszlam do wnosku ze cos trzeba w koncu zrobic…generalne pozadki..co ja tam bede sie rozwodzic…koniec marudzenia..chyba kazdy ma teraz malo czasu…liceum,znajomi,nauka itd.czas plynie dalej…
a ja sobie zyje…no wlasnie…ja…
co tak wlasciwie oznacza to glupie ja…nie chodzi mi ot kim jestem…tylko dlaczego taka jestem…i co by bylo ….no wlasnie…
wrocimy do poczatkow…od zawsze bylam dziewnym dzieckiem…lubilam wystepowac…wbrew pozorom zalezalo mi na opini innych…i choc wyadawalam sie silna to porpstu chcialam taka byc…chcialam zwrocic na siebie owage…wrecz powiedzialabym ze moze jest to przyczyna kompleksow o ktorych nigdy tak naprawd nie chcialam wiedziec…moze nawet mam taka nadzieje bo lepiej brzmi ze szukalam zainteresowania moja osoba przez kompleksy niz przez ich brak…przejmowalam sie ludzmi…tym co mowili…jak patrzyli…gestami…niedokonczonymi zdaniami…detalami…no wlasne detale…detale tak naprawde zadzily moim zyciem…zwlaszcza te zle detale…zawsze pamietalam o porazkach…instynkt przywodczy…mozliwe…lubilam rywalizowac ale tylko wtedy gdy wygrywalam…pycha??nie wiem…mozliwe…a dlaczego to wszystko??przez rodzine?wychowanie??DNA?spaczona psychike?stereotypy?
cokolwiek by to nie bylo…choc w przeszlosci…odnosi sie tez do terazniejszosci…taka bylam i taka jestem…czy to sie zmieni nie wiem…
najbardziej dziwne…moze nawet zalosne jest to ze chcialam byc oryginalna….moze czulam sie lepsza,moze chcialam sie tak czuc…. a wszytsko sprowadza sie do jednego… nie wazne kiem jestesmy, jak bardzo sie roznimy od innych… jak bardzo chcemy sie roznic… i tak konczymy tak samo… i tak popelniamy wszyscy bledy… i tak nie mamy wplywu na uplyw czasu i zrzadzenia losu…
